XC Pinczów - chcę jeszcze raz!

Jadę do Pińczowa z niedaleka, bo akurat w tym terminie zaplanowany miałam urlop więc od wczoraj zalogowana jestem w Świętej Katarzynie, koło Bodzentyna. Stąd tylko godzinka jazdy do Pińczowa.

(fot. Michał Senderowski)


Jadę totalnie wyluzowana, bo z moich dotychczasowych doświadczeń z XC wynika, że dojadę na metę ostatnia. Jeszcze w piątek dodałabym "... i będę szczęśliwa, jeśli mnie nie zdublują" ale teraz już nie dodam bo w piątek organizator ogłosił, że zmniejsza liczbę okrążeń dla mojej kategorii z trzech (23km) do dwóch (16,5km). Nie wierzę, że na takim dystansie ktoś mógłby mnie zdublować (no, może Ula Luboińska...). Z jednej strony jestem nieco zawiedziona - co, tak krótko, nawet się rozgrzać nie zdążę ;) Z drugiej strony jednak na forum MTB Cross Maraton ktoś napisał, że pętla jest nieco hardkorowa i że się bardzo cieszy, że jedzie tylko dwa kółka (i to mężczyzna napisał!). Więc takie trochę mam mieszane uczucia. Niemniej jednak i tak jestem nastawiona na bycie ostatnią i planuję to potraktować jak mocny, dobry, trening.


Polandbike Wąchock - miękkie nogi

Te zawody zapowiadały się kiepsko. Cały tydzień byłam mega zdechła i ledwo kręciłam kulasami. Poważnie zastanawiałam się nad tym, czy by sobie nie odpuścić. Ale jak to, odpuścić pierwszy etap Korony Świętokrzyskiej, w której ostrzę sobie od dawna zęby na dobre miejsce w generalce? 

Zejść ze skarpy, przenieść rower, wdrapać się ponownie na skarpę. Legendy mówią, że niektórzy tu jechali ;) (fot. Edyta Lesiak, fotolinks.pl)


Szlakiem latarni morskich... czyli rowerem można też na lajcie :D

To tak trochę z innej beczki… nie o maratonach, nie o treningach, a o wakacjach „w siodle” :) Szlak Latarni Morskich to trasa wzdłuż Bałtyku, dość atrakcyjna dla rowerzystów, booooo: prowadzi wzdłuż wybrzeża, w większości szlakiem rowerowym R10; bo zdobywa się północną granicę Polski; bo połyka się przestrzeń i jedzie z bagażami….a więc fajny trip. Dodatkowo trasa nie jest zbyt wymagająca jeśli chodzi o sumę przewyższeń, da się ją łyknąć w przedłużony weekend i dzienne odcinki to około 100km – wystarczy wrzucić rower do pociągu i przygoda, przygoda…. A jak było- jak zwykle, czyli inaczej ;) Niemniej jednak szlak polecam jak najbardziej. Poniżej krótka relacja i garść praktycznych doniesień „z drogi”.


Kotlina Kłodzka, czyli co zobaczyć i zapamiętać oprócz bieżnika przedniej opony w trakcie wyprawy rowerowej.



,,Panie Ryszardzie (Szurkowski), brał Pan udział w tylu wyścigach w kraju i poza granicami. Co najbardziej utkwiło w Pańskiej pamięci?
Głównie bieżnik mojej przedniej opony.”
Wstęp
Od pięciu lat moja rodzina co roku bierze udział w wyprawach organizowanych przez Klub Turystyki Kolarskiej “Kinowa”. Każdego roku to punkt obowiązkowy naszych wakacji. Wyprawy mają formę rajdów gwiaździstych.
Uczestnicy to osoby w wieku od 5 do 80 lat, chociaż doświadczenie uczy, że wiek pełnoprawnego uczestnika powinien przekroczyć 12 lat. Od dwudziestu dziewieciu edycji Komandorem Rajdu jest Prezes KTK Kinowa pan Jerzy Winsze, który w tym roku skończy 80 lat (pan piszę ostatni raz bo to przecież Jurek). Dołączyło też do naszej stałej grupy dwóch uczestników “Wakacji na dwóch kółkach” - akcji prowadzonej od 41 lat przez 3 program Polskiego Radia.


Raport tygodniowy 29

Dzisiaj o XC w Pińczowie, zapowiedź relacji z rajdu rowerowego "Kotlina Kłodzka" i trochę o zeszłorocznym enduro w Mieroszowie.