Cyklonraport 1-14.10

Zaczniemy romantycznie bo od kolejnego wypadu Przemka, tym razem w Beskid Śląski.


Przemek:
Beskid Śląski w idealnie jesiennej scenerii i przy prawdziwie letniej temperaturze (20-26 stopni). Pierwszego dnia miałem ciekawe plany zwiedzania kilku nieznanych mi ścieżek na zachód od Szyndzielni, jednak gdy się zorientowałem że Michał nie zna żadnych tras w tej części Bielska, przeciągnąłem go po klasykach: Dziabar, Gondola, Dębowiec, Rock'&'Rolla, Twister.
Nocleg w klimatycznym schronisku Chata na Groniu, biedny Saab znowu musiał wdrapać się na 660 m n.p.m. po górskim szutrze.
Rano temperatura około 12 stopni, czyli nie tak źle, po śniadaniu już było na tyle ciepło, że wyruszyłem w krótkim rękawie. Zjechaliśmy do Szczyrku i wjechaliśmy krzesełkiem na Skrzyczne. Stamtąd granią do Malinowskiej Skały i odbicie do przełęczy Salmopolskiej, następnie czarnym szlakiem zjazd do Brennej bardzo widokowym szlakiem. Po krótkiej przerwie na kawę wdrapaliśmy się zielonym szlakiem na Błatnią i stamtąd zjazd świetnym szlakiem harcerskim, który wyrzucił nas 12km od Szyndzielni. Podjechaliśmy gondolką i wróciliśmy niebieskim szlakiem pieszym w stronę schroniska.
Pętla około 53km plus 2 wyciągi, wyliczona idealnie czasowo, gdyż kończyliśmy przy lekko zachodzącym słońcu a temperatura zaczęła gwałtownie spadać.




Poza szaleństwami w górach, nasi chłopcy tłumnie stawili się na finałowej edycji PolandBike. Najlepiej wypadł Robert, zajmując 7 miejsce w kategorii na Mini, oraz Szymon (9 miejsce Max). W maratonie wystartowali także Adam, Piotr i Paweł.

Adam:

Finał Poland Bike Marathon w Wawrze po raz szósty.
Tak, to taki mały jubileusz, pięć lat temu po raz pierwszy brałem udział w Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza MTB Samorządowców. I w ciągu tych pięciu lat łudziłem się, że może ktoś nie przyjedzie, jakiś defekt itp. I znowu, tak w latach poprzednich musiałem obejść się smakiem. 
Ale wracając do rzetelniej relacji, Poland Bike w Wawrze to mój wyścig obowiązkowy. Nie ma wyjścia, nie mogę odpuścić ścigania w miejscach, które odwiedzam z rowerem praktycznie przez cały kalendarzowy rok. Więc…. w sprawozdaniu z “Rajczy” napisałem, że kolejnym startem będzie Wawer. O 11:00 pojawiłem się w biurze zawodów w celu wniesienia opłaty oraz ponownej rejestracji w Mistrzostwach. Później czekanie i wyglądanie znajomych. Dzięki Bogu pojawił się Szymon z propozycją rozgrzewki, a ja głupi się zgodziłem. Jaka jest różnica pomiędzy mną a zawodnikiem z I sektora? On się rozgrzewa a ja walczę o życie. :) Nad wszystkim czuwał jednak Zegarmistrz Światła Purpurowy i 10 minut przed planowanym startem zaczęliśmy ustawiać się w sektorach, i tu niespodzianka, startuję razem z Piotrem Wroną. Ostatnio takie wydarzenie miało miejsce na maratonie w Mińsku Mazowieckim. 
Po starcie na zmienionej, z powodu budowy Południowej Obwodnicy Warszawy, trasie, na pierwszych asfaltach Piotr urywa mnie i znika za zakrętem. Wiek i doświadczenie (ha, ha, ha) powoduje, że włączam tryb mentor i podpowiadam jadącej przede mną dziewoi, żeby skorzystała z pary dzików i podłączyła się do pociągu - spróbowała i podziękowała. W lesie jadę swoje cały czas poganiając się stwierdzeniem - wyjdź ze strefy komfortu, wyjdź ze strefy komfortu, wyjdź ze strefy komfortu! I chyba wychodziłem, bo średnie HR 94% maxa, a szczytowe 101%. Gdzieś w połowie trasy zacząłem dochodzić zawodników, którzy urwali mnie na samym początku, w tym Piotrka. Wychodzi, że bardziej lubię jeździć w lesie niż po asfalcie, chyba że zawodnik na podjeździe w piachu nagle staje, albo łańcuch się kleszczy. Wymęczony dojeżdżam do końcowej prostej. Na mecie melduję się z rezultatem na poziomie 74,4% co jest najlepszym moim wynikiem na tym etapie w całej pięcioletniej historii. Teraz pozostaje czekać na Szymona [który jechał dłuższy dystans - przyp. Marta] i nieoficjalne rezultaty Mistrzostw. 
Wyścig ukończony - sezon zakończony. W tym roku to było 10 wyścigów, ani mało, ani dużo, bo w sam raz. I niniejszym informuję, że były to moje ostatnie wyścigi w mojej karierze ….. w tej kategorii wiekowej. A przyszłym roku … też będę się łudził. W Wawrze będę startował, bo jest fajnie, bo jest blisko.




Szymon:
Trasa w Wawrze zawsze mi pasowała - w tym roku została nieco zmieniona z powodu budowy POW, ale chyba jej to nie zaszkodziło. Rano byłem w nie najlepszej formie i przeszło mi nawet przez głowę, żeby odpuścić. Szczęśliwie nie odpuściłem. Na miejsce dotarłem odpowiednio wcześnie, żeby się zarejestrować i rozgrzać. Piękna pogoda przyciągnęła wielu zawodników, którzy szybciej ode mnie wskoczyli do sektora. W efekcie startowałem z nie najlepszej pozycji. Trasa raczej singlowo-leśna nie sprzyjała jeździe grupami - dla mnie dobrze, tylko momentami tempo było niższe niż by być mogło. Od rozjazdu Mini/Max zrobiło się luźno - po chwili samotnej jazdy zebrało się nas chyba 4 czy 5, co pozwoliło szybciej pojechać szersze fragmenty. Na singlu nad Mienią udało mi się uciec grupce, więc na asfalcie, który po nim następuje wylądowałem sam - ze 100m stratą do grupki poprzedzającej. Próbowałem ich dogonić, ale bez zarzynania się. To się jednak nie udało. Po kilkuset metrach ci, których zostawiłem w tyle, wyprzedzili mnie z prędkością uniemożliwiającą podczepienie się. Tacy mocni? Nie! Usiedli na kole gościowi na elektryku... raczej nie słyszeli serii eleganckich epitetów, którymi ich obdarzyłem. Oczywiście dogoniłem ich na singlu nad Świdrem - elektryk elektrykiem, ale trzeba jeszcze umieć jeździć. Elektryczny gość się wywalił i trzeba go było objechać, potem padł któryś z grupki i mogłem bokiem wyskoczyć do przodu. Ostatecznie i tak mnie dogonili - do mety dojechaliśmy w wymieszanej konfiguracji. Ostatecznie wynik nieszczególny, acz - biorąc pod uwagę mocną ekipę - wstydu szczególnego nie było. Pogoda była idealna... więc znowu sprawdziła się zasada, że błoto w płuca nie idzie a kurz owszem :)




Za to Piotr, poza ostatnim PolandBike, startował także w poprzednim tygodniu w zawodach z cyklu Mała Liga XC w Celestynowie. Ukończył wyścig na 25 miejscu w kategorii.

Wyniki:

PolandBike Wawer 13.10m.openm.kat
Szymon Cygan (max)189
Robert Szymański (mini)1957
Adam Grabek (mini)314108
Piotr Wrona (mini)315109

Mała Liga XC Celestynów 7.10m.openm.kat
Piotr Wrona4625












Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza