Cyklonraport 18-24/06

Deszczowy weekend chyba nieco zniechęcił naszych zawodników do wyścigów ale, jak wiadomo, zawsze znajdzie się ktoś, kto wyznaje zasadę, że cierpienie uszlachetnia...




Łukasz postanowił pocierpieć w Jakubowie, na wyścigu z serii ŻTC, gdzie ukończył rywalizację na 6 miejscu w kategorii. Ogromny szacunek należy się jemu oraz pozostałym uczestnikom wyścigu za jazdę w rzęsistym deszczu.

Łukasz:

Na początku pojechałem kilka kilometrów z D.Kołakowskim ale na końcu okrążenia odpuściłem i wróciłem do peletonu. Potem zabrakło siły i nie zabrałem się do pościgu. Na finisz też nie miałem mocy i zostałem z niczym. Ale takie jest kolarstwo, nie można odpuszczać jak się jest w odjeździe.




Szymon postanowił nie ruszać się z okolicy, ale żeby nie lenić się w domu pobiegł w ursynowskim ParkRun. Był 6 open i 1 w kategorii.

Szymon:

Trener zasugerował Parkrun, znaczy, że koncepcja nie może być zła. Rejestracja przez stronę, kod kreskowy i można za darmo pobiec 5 km z pomiarem czasu… w sumie brzmi ekstra.
Do ursynowskiego parku Przy Bażantarni nie mam daleko – idealny dystans na rozgrzewkę. Pomimo niedospania i początków infekcji pobiegłem. 
Na miejscu przywitała mnie przyjazna atmosfera, klarowne objaśnienia dla nowicjusza, wspólne zdjęcie i do tego piękna pogoda. Nie biegałem na czas od ponad roku, więc wystartowałem raczej ostrożnie, jednak nie na tyle, żeby od razu nie przesunąć się do pierwszej 15. Potem stopniowo jeszcze nadganiałem starając się wyczuć czy tempo 4 min/km to jest to. Okazało się, że nawet nieco szybciej się udało. Na mecie zameldowałem się na 6-tym miejscu OPEN i pierwszym w kat. 35-39. Jedno tylko przegapiłem – zapomniałem odebrać dyplom z okazji dnia ojca
Główny wniosek z tego biegu – bez wielkiej pompy też można zrobić fajną imprezę sportową. Jakby się ktoś zastanawiał, to naprawdę warto przetestować ParkRun. Z jednej rejestracji w dowolnym miejscu na świecie.



Co poniektórzy znów przed brzydką pogodą uciekli za granicę, na przykład Bartek...



... i Krzysiek:
Nie zdarzyło mi się jeszcze całować przed świtem śpiących dzieci, by w ciemnicy wymknąć się na rower. Nigdy też nie jechałem w blasku wschodzącego Słońca ponad 50 karkołomnych km pod „Górę”. Ale księżycowe oblicze tej scenerii wszystko wynagrodziło. Niestety ostatnie 1000 m na najwyższy szczyt Hiszpanii (a dokładnie wulkan) można pokonać już tylko kolejką linową. Kiedyś zapewne wepchnę do niej rower🙃. Zjazd z z ponad 2200 m to osobna historia. W każdym razie My Best Bike Trip ever. #onceinalifetime



Wyniki:


ŻTC Super Prestige Jakubów 24.06m.openm.kat
Łukasz Łyjak6
Parkrun Warszawa Ursynów 23.06m.openm.kat
Szymon Cygan6
Susz Triathlon 23.06 Mistrzostwa Polski w Triathloniem.openm.kat
Łukasz Danielak (sprint)9420











Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza