Cyklonraport marzec - przygrywka

Marzec to jak zawsze miesiąc "rozruchowy". Niby nic się nie dzieje, ale pojawiają się już pierwsze edycje cyklów letnich. Często w trudnych warunkach, zdarza się śnieg i mróz, ale najczęściej są to roztopy... ;) Nie inaczej było tym razem - Cyklon w tym miesiącu wziął udział w ostatniej zimowej edycji oraz pierwszej "letniej" edycji PolandBike. Oczywiście biegowo także nie próżnowaliśmy, przy czym w marcu nasi zawodnicy postawili na dłuższe wybiegania...



Na pierwszy ogień w marcu poszedł Półmaraton Wiązowski. Warunki, jak na początek marca, chyba nienajgorsze. Bartek Ferlin ukończył bieg z bardzo dobrym czasem 1:36:28.



Biegowo nie próżnowali także Danielakowie. Przebiegli PZU Półmaraton Warszawski zarabiając "życiówki" (Renata 1:54:06, Łukasz 1:27:53) przy bardzo łaskawej, nareszcie wiosennej, pogodzie.


Łukasz wziął także w marcu udział w kolejnej edycji Zimowych Biegów Górskich w Falenicy i na dystansie G10 zajął 6 miejsce.

Szymon Cygan zakończył sezon ścigania zimowego, zajmując 4 miejsce na zimowym PolandBike w Nieporęcie i finalnie w klasyfikacji generalnej plasując się na 15 miejscu open i na 9 miejscu w kategorii. 

Szymon:
Tym razem zadbałem o czas na rozgrzewkę i ustawienie się w sektorze - w 2giej linii. Niestety, wąskość sektora plus liczba wbijających od frontu i od boków spowodowała, że wylądowałem ostatecznie w okolicach 4 linii, o ile można mówić o liniach w tłumie splątanych rowerów. Było masakrycznie ciasno. Po starcie było mocno, ale oczywiście część z tych przede mną ustawiła się na wyrost, więc czołowa grupka nawiała. Ale i tak było mocno. Generalnie fajna trasa (34 km zacnego lasu), pogoda rewelacyjna (15 stopni), mocno przepracowany wyścig - niezmiennie krótkie podjazdy nie są moje, za to piach tak :) [fot. 1: Adam Starzyński, 2: PolandBike]



Nie można w tym miejscu zapomnieć, iż choć w ostatniej edycji nie brał udziału Filip Bojdecki, to w generalce tego cyklu stanął na trzecim stopniu podium w swojej kategorii. Gratulujemy świetnego wyniku!

Wreszcie, w inauguracyjnym wyścigu letniego PolandBike w Otwocku, wzięli udział Adam Grabek i Szymon Cygan. Szymon znów uplasował się w bezpośredniej bliskości podium, był 4. Adam o swoim wyniku woli nie wspominać. ;)

Adam:
Wyścig trzech misiów. Wydawało mi sie, że jestem przygotowany sprzętowo i kondycyjnie. Nie udało mi sie utrzymać lub poprawić wyniku netto (nie licząc dwóch przebitych dętek z zeszłego roku). Podobało mi sie pomimo, że spadłem w klasyfikacji jak jeszcze nigdy w życiu. Wnioski po porażce/katastrofie - nie przestawać, ćwiczyć, poprawiać się w klasyfikacji, wejść w posiadanie roweru na 29" kołach, bo obecny jest dla mnie za mały. (Update: Mam nowy rower i na nim również nie potrafię jeździć. Wnioski: Opisy będą jeszcze bardziej widowiskowe, a po ostatnim treningu nie wiem, które ramie wybiłem w Wawrze, bo lewe bardziej boli niż prawe) Marta [to do mnie - przyp. red.] załóż mi bana na opisy, bo coraz lepiej piszę o niczym.



Szymon:
Żarty się skończyły. Dystans Max to 62 km a nie 30 jak w zimie. Trochę za bardzo się przejąłem tym, że przed pierwszym maratonem zawsze są kolejki do biura i wyjechałem z domu 40 minut wcześniej niż przy zimowych.. zapomniałem przy tym, że start jest 30 minut później. W efekcie po zarejestrowaniu się i przygotowaniu wszystkiego miałem 45 minut na poczytanie książki... Początek rozgrzewki kompletnie bez siły - najchętniej dalej bym na słońcu czytał, a nie ganiał po lesie. Na starcie ustawiłem się umiarkowanie, acz to miało małe znaczenie, bo i tak potem oddziały kamikadze zepchnęły mnie do tyłu. Oczywiście sporo z tych co się wbili na przód szybko odpadło (zima na kanapie?). Trasa w większości singlowo- terenowa, czyli nie było warunków do jazdy grupą. Po początkowym wyprzedzaniu w końcu doszedłem grupkę 4 gości z Catalena i spory kawałek z nimi jechałem - po jakimś błędzie zostali w tyle. Jeszcze kilku objechałem a z tyłu podłączył się Sławek Kąkol (M5) i ktoś jeszcze. Inni się zmieniali, ale Sławek do mety jechał ze mną... głównie za mną, ale na szerokich jakieś zmiany były. Za dużo holowałem, ale na singlach / błocie etc nie lubię jeździć za kimś, a potem na prostych już mi tak zostaje. Efekty finiszu jakie były, to widać, ale nie mam pewności, czy w końcówce dałem z siebie wszystko... Może dało się lepiej. Sądząc po zdjęciach wiele więcej już nie było :)



Tymczasem nasz biegowy sprinter, Mateusz, testował na świeżym śniegu (wow, cóż za niespodzianka, śnieg w marcu...?) swoje gładkie podeszwy:
Po zawodach w Łodzi rozłożyło mnie choróbsko i przez dziesięć dni praktycznie nic nie robiłem, potem wyjazd do Trójmiasta na prawie 2 tygodnie. A tam piękna zima :) Wszystko było by super, w lesie biało i idealna pogoda na biegówki. Do biegania sprintów w sumie też, jeśli ma się kolce, a ja niestety zabrałem jedynie moje super gładkie i w ogóle super szare Kilenye z Decathlona za 49zł :) Pierwszy trening to było 6 x 200m. Starty były katastrofalne, pierwsze kroki ślizgawka, po rozpędzeniu na dystansie w miarę ok, ale i tak szybciej niż 32-34s nie udawało się tego pobiec. Na drugim treningu przeniosłem się na ścieżkę rowerową, gdzie śniegu nie było i tak udało się zrobić 5 jednostek treningowych. Po powrocie do Warszawy bilans był taki, że ważyłem 88kg i miałem szansę na tytuł najgrubszego amatorskiego sprintera w Pl. W połowie marca wreszcie wróciłem na siłownię, bardzo dobrze, bo zaczynałem flaczeć ;) Przyszły również pierwsze treningi na stadionie w kolcach. Podwyższona waga praktycznie na tym etapie załatwiła mi szybkie bieganie na dystansach dłuższych niż 100m, już na 200m czuje ciężar siebie ................ Natomiast 100 idą ładnie. Start jest dynamiczny, niski i nie mam problemu z powtarzaniem odcinków na 4-5 minutowej przerwie w czasach 12.6-12.8s. Teraz trzeba zabrać się za dynamikę, robienie szybkości na dystansie i stopniowe redukowanie wagi. Darz bór

Krzysiek Smoliński także postanowił pomęczyć się ze śniegiem, lecz w zgoła inny sposób:
To chyba nie przypadek, że w Wielki Piątek odbyłem swoistą drogę krzyżową. Miała 21 piekielnych zakrętów kultowej trasy Tour de France do Alpe d’Huez. Ponad 1200 m w pionie na 12 km to grubo jak na pierwszy „trening” w sezonie😳 Ale może dlatego podjechałem, że było mówiąc dość delikatnie-chłodno.☃️🚴‍♂️



Wydaje się jednak, że Krzysiek pojechał tam nie tylko w tym celu ;)



Przemek Staszkiewicz i Krzychu Waślicki sądzili, że znajdą wiosnę na Ślęży, jednak chyba nie było im dane.

Przemek:
Wybraliśmy się z Krzychem na organizowany przez Knurświny zlot enduro (Teoretyczne Rozpoczęcie Sezonu). Dotarliśmy dzień wcześniej w czwartek i od razu ruszyliśmy na szlak. Pogoda niesamowita, stabilne kilkanaście stopni na plusie, krótkie spodenki i lekkie kurtki. Szlaki wyryte przez team Knurświny na zboczach Ślęży i Raduni naprawdę nie dadzą się porównać z żadnymi innymi jakie znamy. Zaliczone ścieżki: Świnkołaj, Chrum, Grzbietowa, Tajemna, Świerkowa, Dolce Vita. Niestety w piątek pogoda zmieniła się drastycznie: -7 stopni, śnieżyca i wichura. Podjęliśmy ciężką ale zgodną decyzję o wcześniejszym powrocie do domu.




Przemek ponowił atak na górskie ścieżki dwa tygodnie później i zalogował się na otwarciu sezonu na Rychlebskich:
Tym razem wypad solo do Czech. Temperatura ponad 20 stopni! Ale na podjazdach nadal sporo topniejącego śniegu, w dodatku lasy zaatakował kornik i trwa wycinka - nie wszystkie szlaki były w związku z tym już udostępnione. Atmosfera w bazie iście świąteczna, wszyscy się do siebie szczerzą jak dzieci. Objechane traski: Dr Weissner x2, Proklety, Superflow x2, Biskupsky, Obelix x2. W sobotę przed powrotem do domu chciałem jeszcze śmignąć Złote Ścieżki w Głuchołazach, gdzie nocowałem. Niestety znowu pogoda nie była łaskawa, lunął deszcz zanim jeszcze zjadłem śniadanie, więc znowu zdecydowałem się na wcześniejszy powrót do domu.




Paweł Albrycht znowu irytował fotkami z cieplejszych krain...



Niestety, poza takimi wieściami, w marcu przyszły też gorsze. Otóż spora ekipa naszych zawodników, regularnie stająca na pudle w różnych zawodach, postanowiła zmienić barwy klubowe... Choć z żalem żegnamy, życzymy rodzinie Małek sukcesów w nowej drużynie no i oczywiście, pozostajemy w kontakcie!

Piotr:
Zmiany zmiany zmiany :) W tym roku zmieniamy barwy klubowe - Dziękujemy ekipie Klub Kolarski CYKLON za wspólnie spędzony czas :) i do zobaczenia na trasach. Na fotce chyba nasz największy sukces 7 podiów w 7 startach Mała Liga XC Pozdrawiamy!


Wyniki:

PolandBike Otwock 25.03m. openm. kat
Szymon Cygan (max)911
Adam Grabek (mini)323110
PZU Półmaraton Warszawski 25.03m. openm. katczas
Renata Danielak81022101:54:06
Łukasz Danielak72116701:27:53
Zimowy PolandBike Nieporęt 11.03m. openm. kat
Szymon Cygan (max)114
Zimowe Biegi Górskie w Falenicy 10.03m. openm. katczas
Łukasz Danielak (G10)37600:43:36
Półmaraton Wiązowski 4.03m. openm. katczas
Bartosz Ferlin (półmaraton)32413001:36:28
Generalka Polandbike Zimowym.openm.kat
Szymon Cygan (max)159
Filip Bojdecki (max)283



















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza