Cyklonraport 3.07 - 9.07

W weekend 8-9 lipca działo się. Na przykład sekcja Enduro, podczas wyprawy tropami MTB Trilogy spotkała Herne'a Myśliwego (pamiętacie tę postać z serialu Robin z Sherwood?).






Przemek, Krzychu, Sołtys:
Coroczna dawka hardkoru w górach Suchych i rejonie Broumovsko, tym razem nieoficjalnie, ale po oznakowanych trasach. Zaliczyliśmy po kilka gleb, ale Przemek już pierwszego dnia niszczy kolano na ściance przy Skalnej Bramie i teraz ma 2 tygodnie przymusowej przerwy od roweru. Drugiego dnia Sołtys i Krzysiek objeżdżają Broumovske Steny, ale głównie chowają się pod głazami przed gwałtownymi burzami. Niestety któraś z kolei dorwała ich w otwartym terenie - dzień należał do średnio przyjemnych. Ostatniego dnia chłopaki zaliczyli jeszcze odcinki etapu The Best of Sudety już na szczęście bez większych przygód. 



Dawno nie było słychać o naszej wojowniczej rodzinie Małek, ale nadrobili to z nawiązką na Pucharze Mazowsza MTB XC w Wesołej. Piotr i Justyna, jak zwykle, podium (Piotr 2 miejsce open, Justyna 1 w kategorii i 4 open), zaś Filip zajął dobre, 8 miejsce w kategorii. Wyścig był dobrze obsadzony, Wzięło w nim udział także dwóch innych przedstawicieli cyklonowego narybku, czyli Tymon Gabryś i Tymon Lirski. Zajęli odpowiednio 17 i 7 miejsce w swoich kategoriach. Gratulujemy!



Łukasz Łyjak znów wystartował na szosie, tym razem w wyścigu organizowanym po raz pierwszy - w Starachowickiej Strzale. Poszło dobrze, ale najwyraźniej poprzedni weekend "wszedł" mocno w nogi, gdyż tym razem Łukaszowi nie udało się stanąć na podium.



Z szaloną pogodą oraz dużymi ilościami przewyższeń, podczas wymagającego Tatra Road Race, zmagali się Mikołaj i Paweł Albrycht na dystansie PRO oraz Marta Krzymowska i Adam Grabek na dystansie FUN (który wbrew nazwie, wcale nie jest taki zabawny). Nie było tu szczególnie spektakularnych wyników ale przejechanie całego wyścigu w siodle samo w sobie już jest niemałym wyczynem.



Adam:
Hard as hell czyli jak fizjologia dołożyła mi naście minut.
Plan był genialnie prosty-ukończyć. Wersja rozszerzona-nie być ostatnim, wersja Pro- nie zsiąść z siodła.
Nigdy nie przejechałem trasy więc wszystko jest dla mnie nowością. Plan obejmował nieprzekraczanie tętna 160 u/min. Plan ”zesrał się” 200 metrów przed pierwszą premią górską przy tętnie 171, myślami o wycofie i “butowaniu”. Po Daleszycach w 2016 narzekałem na zjazdy, rok później potrafię już zjeżdżać i się nie boję, z tyłu słyszę wybuch opony, szkoda człowieka, ale przynajmniej ostatni nie będę.. Udaje mi się kilku zawodników wyprzedzić i jadę kontemplując widoki. Dwójka z Jędrzejowskiego Klubu Kolarskiego przywraca mnie do rzeczywistości (żeby skojarzyć potrzebuję 15 sekund) - to wyścig a nie zwiedzanie, dospawuję do nich i po kilometrze daję zmianę. Na Bachledówkę podchodzę (tylko najstromsze 20%) 3 minuty za Martą. Na końcu pętli dopada mnie deszcz. Na kolejnym zjeździe zawodnik przede mną uślizguje tylne koło i leci przez kierę, jednak zeznaje, że żyje. Trudno… Podchodząc pod Zoki, jestem wyprzedzany przez “miłośnika przyrody” śledzącego węża, niestety albo asfalt jest w tym miejscu węższy, albo wąż zboczył, bo jego przednie koło spada z drogi, a on z roweru. Od premii górskiej na Zokach do samej mety “ogień”, wyprzedzam wszystkich i wszystko (nawet Audi Q8), na metę wpadam z czasem 3:05:08 - naście minut za Martą (no cóż - fizjologia). Od hostess otrzymuję pamiątkową zawieszkę oraz bezalkoholowe piwo. Niedługo później na metę docierają Michał i Paweł z dystansu Pro. Jeszcze tylko obejrzenie dekoracji i można rozpoczynać urlop. Jak na złość ani kamera, ani gps nic nie zarejestrowały (jest na obu taki przycisk START, ale trzeba go w odpowiedniej chwili nacisnąć). Liczę, że chociaż zdjęcia będą udane. Zresztą cały pobyt, okazuje się nierejestrowalny. Nawet wtorkowy powrót z Zakopanego do Rabki po samochód, trwający półtorej godziny, z końcówką podczas oberwania chmury, ma na Strawie około 300 metrów i prędkość średnią 18 km/h - ech... Następny start w Wawrze, tylko jak tam dotrzeć bez samochodu? Jakaś podwózka? Ktoś…, coś……? Ratunku !!!



Marta:
Wydawało mi się, że noga podaje, że dobrze jedzie mi się podjazdy, zwłaszcza w pierwszej połowie - po wyścigu po sprawdzeniu zapisu na Stravie okazało się, że wszystkie pokrywające się podjazdy sporo wolniej niż w zeszłym roku. Szybciej za to na zjazdach, ale to nie wystarczyło, żeby nadrobić straty z podjazdów. W połowie dystansu około 10minutowa ulewa z gradem, kolana natychmiast wyziębły i przez jakiś czas jechało mi się gorzej i dodatkowo trzeba było uważać na zjazdach. W dodatku wymiękłam na ściance, którą były pod koniec, drugi raz podjeżdżane, Zoki - przyznaję się, przeszłam kawałek z buta... 
Miałam nadzieję na poprawienie czasu o przynajmniej kilka minut ale nie wzięłam pod uwagę dwóch rzeczy: więcej przewyższeń niż w zeszłym roku (o około 300m) oraz moja sporo większa waga. Także czas zamiast krótszy to dłuższy o około 20 minut. O ile w zeszłym roku byłam zadowolona z wyniku to w tym zdecydowanie nie jestem.



Szczegółowe wyniki:


Tatra Road Race 8.07 Zakopane/Kościeliskom. openm. kat.
Adam Grabek (fun)27673
Marta Krzymowska (fun)2410
Mikołaj Albrycht (pro)12750
Paweł Albrycht (pro)13033
I Starachowicka Strzała 7.07m. openm. kat.
Łukasz Łyjak (max)86
Puchar Mazowsza MTB XC 7.07 Wesołam. openm. kat.
Filip Małek98
Tymon Gabryś2217
Tymon Lirski237
Piotr Małek22
Justyna Małek41










































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza