Cyklonraport 12.06 - 18.06

Jak pisałam w poprzednim raporcie, ostatnio było spokojnie, gdyż nasi zawodnicy zbierali siły na długi weekend czerwcowy. Ale w tenże weekend działo się.




Silna ekipa stawiła się na XII Triathlonie o Puchar Płocka. Renata Danielak i Justyna Małek na swoich dystansach (Renata krótki, Justyna długi) obie wywalczyły trzecie miejsce open. Piotr Małek na długim był piąty open a Łukasz Danielak zajął 3 miejsce w kategorii.



Piotr:
Bardzo mi się źle płynęło a po pierwszej boi znowu zalały mi się rękawy w piance wodą i ręce stały się bardzo ciężkie, nawigacja też kiepsko i 2 razy muszę solidnie skorygować kurs do drugiej boi. Mimo wszystko staram się uspokoić i płynąć równo i technicznie. Ponieważ to pierwszy w tym sezonie start na wodach otwartych to przypominam sobie jak się nawiguje :) Drugie okrążenie w wodzie już trochę lepiej, woda z rękawów odpłynęła i czuję się już trochę lepiej. Po pływaniu jestem 10. 
Wyjście z wody i bieg do strefy i relatywnie szybkie wyjście na rower. Wybiegam razem z innym zawodnikiem ale gubię go podczas wsiadania na rower. Cel jaki sobie postawiłem na rowerze to pojechać go bardzo mocno i jakoś przeżyć bieg :) Więc mocno od początku. Mijam kolejnych zawodników i po pierwszym okrążeniu zaczynają się duble i nie wiem już czy kogoś wyprzedzam czy dubluję - nie zastanawiam się tylko jadę swoje :) Na trzecim okrążeniu wyprzedzam zawodnika z HUROM tri team Rafała ale ten siada mi na koło. Utrzymał się do zjazdu na płyty więc pociągnąłem jeszcze kilkaset metrów i dałem sygnał do zmiany. Krótka wymiana zdań - gonimy ? GONIMY :) No i zaczęliśmy współpracę :) Udaje mu się utrzymywać mu moje tempo i dawać krótkie zmiany ale wystarczające abym złapał chwilkę oddechu nie zwalniając zbytnio tempa. Kończymy rower i okazuje się że jestem 4 a Rafał 5 i sporo odrobione nawet do liderów :)
Szybka zmiana i wybiegam z przewagą około 10-15s nad Rafałem. Ale to bardzo dobry biegacz więc po około 400m odrabia straty i ma takie tempo że nie jestem w stanie nawet próbować się podczepić :) Lecę swoim rytmem i pilnuję aby trzymać tempo i nie przypalić się na pierwszym okrążeniu. Przybijamy piąteczki najpierw z Łukaszem Danielakiem potem z Justynką :) i byle do mety.
Finiszuję 5 :) i łamię zakładane 1h 12 min :) Czas na mecie 1h 11m 30 s. I jak się okazuje wykręciłem najlepszy czas rowerku 36:20s co jest prawie o 50s lepiej niż zwycięzcy z czego jestem mega zadowolony :) Czas nawet lepszy od zeszłorocznego zwycięzcy :):P
Reszta czyli pływanie i bieg do potrenowania bo obecnie to niewiele he he he
Cel główny na ten sezon to XTERRA Poland - jeszcze trochę czasu jest :)
Świetne zawody i polecamy XII Triathlon o Puchar Płocka !!!
Super wyniki Klub Kolarski CYKLONbo oprócz nas startowało też małżeństwo Danielaków :) Na krótkim dystansie Renata Danielak 3 w swojej kategorii !
Łukasz Danielak na długim również 3 w swojej kategorii 
3 pudła Cyklona :) i moje 5 miejsce :))) na 4 startujących - czego chcieć więcej :) - BRAWO





Adam Skolimowski wziął udział w Lubelskiej Vuelcie. Chociaż szło mu dobrze (odpowiednio 8, 15 i 7 miejsce w kategorii na pierwszych trzech etapach), nie został sklasyfikowany w generalce, gdyż nie wystartował w ostatnim etapie. Szkoda.



No i wreszcie gwóźdź programu, czyli Beskidy MTB Trophy. Na tym ciężkim etapowym wyścigu MTB stawili się Janek Skorek, Damian Zakrzewski i Paweł Laskowski oraz towarzyszący im, ale nie startujący w wyścigu, Szymon Cygan i Prezes a także wataha dzieciaków ;) Z etapu na etap naszym panom na dystansie Mega szło coraz lepiej, ale niestety, nie zostali sklasyfikowani drużynowo z powodu awarii i wycofania się Damiana z pierwszego etapu. Najlepsze miejsce w generalce solo uzyskał Janek, który zajął 35 miejsce w swojej kategorii. Warunki były ciężkie a wyścig bardzo trudny więc gratulujemy panom samozaparcia i wytrwania do końca.



Janek:
Przyjeżdżamy dzień wcześniej, ekipa na kwaterze już zaaklimatyzowana. Damian i Paweł robią jeszcze ostatnie ustawienia rowerów, tu amorek podpompować jeszcze o 0,0001 bara tu sidło 0,5mm w górę 😊. Analiza race booka, browar i spać.
Etap 1. Start o 11. Wyspany, przygotowany, spakowany, rower gotowy. Jest ciepło, słonce świeci. Bez nerwów i pospiechu udajemy się na start. Śmiechy, żarty, zdjęcia i… jedziemy z samego końca sektora – no, to nam nie wyszło. Początek po asfaltach, Marcin monitoruje sytuację jadąc na szosie i przypomina mi, że to wyścig a nie spacerek – ok, został w tyle. Pierwszy dłuższy podjazd jadę swoim tempem, nie daje się sprowokować zawodnikom, którzy mnie wyprzedzają, wiem ze na ostatnim etapie już nie będą tak skakać. Zjazdy idą średnio (ale na pewno lepiej niż w zeszłym roku na pierwszym etapie), trochę zawodników mnie na nich wyprzedza, ale straty odrabiam na podjazdach. Generalnie jadę na maksa, bez zostawiania sił na następne etapy – po poprzednim Trophy wiem, że całkiem dobrze się regeneruję. Damian niestety nie ukończył – urwał korbę, Paweł ukończył, ale ostatnie 10 km dawał z buta (szacun) – popsuł przerzutkę. Tego dnia przyjechał Michał z Krzyśkiem a z nimi… rower dawca! Rower Damiana i Pawała przy pomocy profesjonalnych narzędzi odżyły.
Etap 2. Rano czuć, że wczoraj coś było jeżdżone ale jeszcze nie jest źle. Jedziemy na start i od razu ustawiamy się tuż na pierwszym sektorem. Jadę mocno cały czas. Tradycyjnie: zjazdy jestem wyprzedzany (ale tylko te techniczne) podjazdy jestem wyprzedzającym. Trzeba się spieszyć, bo o 14 ma padać. Na ostatnim szutrowym podjeździe trochę mnie odcina i dogania mnie Szymon, który jedzie Classika na lewo 😉. Na ostatnich km szaleńcza jazda w dół asfaltami i wyścig do ostatnich metrów. Udało się zdążyć przed deszczem. Damian i Paweł ukończyli bez problemów sprzętowych. Myjka w rzece, nowe okładziny na tył i rower gotowy na jutro.
Etap 3. Będzie ciężko, całą noc padało i pada cały czas. Jest 10 stopni. Jadę na krótko + rękawki i wiatrówka. Ze względu na ciężki warun zawodnicy długiego dystansu jada krótki. Wśród zawodników widać już zmęczenie. Jest ślisko, błota też sporo (chociaż na kliku edycjach Ligi Świętokrzyskiej było gorzej). Na podjazdach wiele razy ratują mnie Conti Mountain Kingi, które ładnie się wgryzają w teren. Mimo warunków jedzie mi się bardzo dobrze. Lubię taki hardcore.
Etap 4. Nie pada i chyba nawet będzie słońce. Start po asfaltach, nie mogę się rozkręcić, trochę zawodników mi ucieka, jednak po 10 km wszystko wraca do normy. Podjazdy idą dobrze, tylko na tych bardziej nachylonych odpuszczam bo noga już nie daje rady. Tracę trochę na długim technicznym zjeździe, ale na 10 km dokręcam i wyprzedzam jeszcze kliku zawodników. Generalka: 65 OPEN i 35 M3. PS. Wystartowały już zapisy na 2018… 



Szymon:
Dopiero kilka dni przed Trophy okazało się, że będę w okolicy i mogę się urwać na jeden etap. Niby tak łyso jechać na dziko, ale w końcu trasy są otwarte, więc czemu nie. Od razu wybrałem etap 2-gi, Rysiankę - ponieważ 2 lata temu dał mi najbardziej popalić, ponieważ prognozy pogody sugerowały, że to dobry wybór... no i dlatego że organizacyjnie pierwszy i ostatni były bardziej kłopotliwe. W przeddzień "startu" poszliśmy z rodziną i znajomymi na wycieczkę... na Rysiankę właśnie. Wypalanie glikogenu kilkugodzinną wycieczką przed startem to nie jest dobry pomysł, dopiero wieczorem solidnie uzupełniłem – ryzykowna taktyka. Z Żywca do Istebnej wyruszałem w tęgiej ulewie, ale na miejscu już nie padało. Dojechałem do kwater drużyny cyklonowej bez problemu. Poprzeszkadzałem w zbieraniu się do startu (ich dystans mega startował godzinę później niż classic). Ponieważ etap przechodził prawie pod drzwiami cykloniarzy, na starcie towarzyszył mi Prezes z cykloniętami. Pojechałem za pierwszą grupą i dzięki temu nie było dużo tasowania – trochę do przodu, potem nieco do tyłu, ale tak żeby nie przeszkadzać tym z numerami startowymi. Jak na Trophy przystało – trasa wypas! W górę, w dół, malowniczymi trawersami itp. Ku mojemu zdziwieniu w pewnym momencie sporo ludzi zaczęło mnie wyprzedzać na technicznych, płaskich odcinkach. Po jakimś czasie zorientowałem się, że to wina brudnych okularów :) Na odcinkach asfaltowych dawałem zmiany ile wlezie – w końcu się nie ścigałem, więc mogłem sobie dać w kość bardziej. Gdzieś w 1/2 – 2/3 trasy miałem nieco kryzysu, ale gładko minął. 80 km po górach, ponad 5h w siodle a ja do końca miałem z czego cisnąć. Pięknie! Z trasy zszedłem 10 m przed metą, co trochę skonfundowało jednego zawodnika, ale nie klął. Za rok jadę całego Classica! Lunęło dopiero gdy kończyłem myć rower w strumieniu przy kwaterach cyklonowych :)


Podsumowanie wyników:


Lubelska Vuelta 16-18.06m. openm. kat.
Adam Skolimowski (etap I - czasówka)238
Adam Skolimowski (etap II)4715
Adam Skolimowski (etap III)157
Adam Skolimowski (etap IV)dns
Beskidy MTB Trophy 15-18.06m. openm. kat.
Etap I
Jan Skorek (mega)10051
Paweł Laskowski (mega)268117
Damian Zakrzewski (mega)dnf
drużynowo46
Etap II
Jan Skorek (mega)7337
Paweł Laskowski (mega)21397
Damian Zakrzewski (mega)18889
drużynowo18
Etap III
Jan Skorek (mega)6230
Paweł Laskowski (mega)18086
Damian Zakrzewski (mega)17181
drużynowo14
Etap IV
Jan Skorek (mega)6333
Paweł Laskowski (mega)18788
Damian Zakrzewski (mega)18687
drużynowobrak wyn.
klasyfikacja generalna
Jan Skorek (mega)6535
Paweł Laskowski (mega)19389
Damian Zakrzewski (mega)niekl.
drużynowoniekl.
XII Triathlon o Puchar Płocka 17.06m. openm. kat.
Renata Danielak (10,875km)33
Piotr Małek (25,75km)5
Łukasz Danielak (25,75km)143
Justyna Małek (25,75km)3





















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza